Wycieczka na Przełęcz Krzyżne

Przełęcz Krzyżne wybraliśmy jako pierwszy punkt, w którym mogliśmy przebyć Orlą Perć kierując się od Kuźnic do Palenicy Bałczańskiej. Trasa ta już od dawna chodziła nam po głowach, a punkt ten w internetowych opiniach wydawał się być najprostszym do jej przejścia. 

Również kierunek był nieprzypadkowy – z wcześniejszego doświadczenia woleliśmy schodzić na Dolinę Pięciu Staw niż na Murowaniec. Zwłaszcza przy podobnym stopniu trudności obu tras. Tak więc ruszyliśmy na Krzyżne. 

Przełęcz Krzyżne – z Kuźnic przez Halę Gącienicową

Z Kuźnic poszliśmy niebieskim szlakiem do Murowańca mijając po drodze Przełącz pod Kopami. Jak zwykle pierwszy – krótki – przystanek zrobiliśmy właśnie w tym miejscu, kolejny, ale tylko na toaletę był już w Murowańcu. Stamtąd zaczyna się właściwy szlak na przełęcz. 

Ze schroniska kierowaliśmy się żółtym szlakiem na wschód. Z początku trasa wiedzie w dół, jednak po chwili zaczyna się powolne wznoszenie. Przez około trzydzieści minut trasa wiedzie lasem, żeby po chwili wyjść z jego granicy do terenów krzewiastych. Od północy minęliśmy Żółtą Turnię, by spotkać się z rozwidleniem na czarny szlak i za chwilę ujrzeć Czerwony Staw w Dolinie Pańszczycy. 

Jak sama nazwa wskazuje rzeczywiście woda wydawała się mieć rdzawy odcień. Wyczytaliśmy później w internecie, że nazwa bierze się od sinicy, która barwi kamienie na właśnie ten kolor. 

Podejście pod przełęcz

W międzyczasie, krzewy zostały zastąpione przez trawy towarzyszące nam już do samej przełęczy. Jak się okazało był to jeden z najbardziej „zielonych” szlaków wśród Tatr Wysokich. Trawa była bowiem aż na samej przełęczy i to w zdecydowanie większej ilości niż na Zawracie czy Szpiglasowej Przełęczy.

Praktycznie pod sam szczyt podejście było dość łagodne. Dopiero po minięciu dwóch wielkich głazów orientacyjnych (gdzie zrobiliśmy ostatni postój przed podejściem) zaczął się większy wysiłek. Wejście szczególnie utrudniały osuwające się kamienie, które zalegały na trasie. Ostatnie metry właściwie przypominało wchodzenie po wysokich schodach, trudności technicznych nie było praktycznych żadnych.

Za to po wejściu na przełęcz rozpościerał się niesamowity widok, szczerze powiedziawszy jeden z lepszych, jakie mieliśmy przyjemność podziwiać w Tatrach. Mimo pochmurnej aury doskonale prezentowała się Dolina Pięciu Stawów z widokiem na Szpiglasową Przełęcz. W oddali dumnie spoglądały na nas Rysy, a także Słowackie Tatry. Cóż więcej chcieć, można rozłożyć się na zielonej trawce i podziwiać widoki ☺

Przełęcz Krzyżne – zejście do Doliny Pięciu Stawów

Zejście na „Piątkę” również nie sprawia żadnych trudności technicznych. Może z samego początku było parę miejsc, przy których trzeba było pomóc sobie rękami, jednak nie było to coś, z czym nie poradzi sobie każdy sprawny (czyli taki, który da radę tu wejść) turysta. Również ekspozycja nie była na tym szlaku zbyt mocno odczuwalna. 

Jedynym utrudnieniem była natomiast długość szlaku, która według map wynosiła 20,7 km. Dla osób niezaprawionych w górskich terenach mogło to stanowić problem, szczególnie po dłuższym już schodzeniu z doliny. Nie zmienia to jednak faktu, że trasę tą możemy polecić każdemu, kto dysponuje dobrą kondycją. Umiejętności wspinaczkowe nie są tutaj wymagane.   

Jeden komentarz

  1. Pingback: Rysy - Na dachu Polski - Mirki w podróży

Możliwość komentowania jest wyłączona.